wolontariat w pandemii

Misja Pandemia – czyli jak robić niemożliwe

Od 5 miesięcy jestem na misji w Domu Serca w Limie. Tutaj, jak i wszędzie, jest wirus.
I jak to? Mimo pandemii, da się żyć na misji?

Wyjątkowa rzeczywistość

W miarę jak na zmianę piętrzą się i luzują obostrzenia związane z pandemią (rzecz jasna, władze nie chcą zwyżki zachorowań, ale nie mogą zabronić ludziom wyjścia na ulicę, żeby zarobić na chleb), coraz bardziej sobie uświadamiam, jak wielką łaską jest bycie tutaj (chociaż podróż w listopadzie wydawała się niemożliwa!). Towarzyszenie naszym przyjaciołom w ich małych radościach i wielkich cierpieniach. W utracie bliskich, w codziennej walce o przetrwanie do następnego dnia.

“Ten czas to rzeczywistość, przez którą musimy przejść, której nie da się »przeskoczyć«. (…) Nic nie jest bardziej normalne od rzeczywistości. Sama wyjątkowość tego czasu sprawia, że jest normalny, bo gdybyśmy byli czujni i świadomi, zauważylibyśmy, że rzeczywistość zawsze jest wyjątkowa, że rzeczywistość jest zawsze bardziej wyjątkowa niż normalność, o której marzymy.”
o. Mauro-Giuseppe Lepori OCist.

Jak kontynuować misję?

Żyjemy tutaj od kwarantanny do kwarantanny. Z powodu krytycznej sytuacji w szpitalach, rząd wprowadza częściowy lockdown, co też wymaga od nas przeorganizowania planu dnia i tygodnia. Niespodziewani goście o każdej porze dnia, a czasem nocy, dzieciaki roznoszące nasze patio popołudniami, wieczorne spotkania z młodymi. Nagle wszystko przestało być oczywiste.

„Nie zapominajcie też o gościnności, gdyż przez nią niektórzy, nie wiedząc, aniołom dali gościnę” – głosi cytat z Listu do Hebrajczyków (Hbr 13,2) wypisany na naszej ścianie. Jak w tej sytuacji kontynuować misję, której sensem jest obecność?

Drobne gesty

To powrót do źródła, spojrzenie na nowo, żeby dostrzec i docenić detale, z których składa się codzienność naszej wspólnoty i naszego domu. To uświadomienie sobie, że nie da się kochać na zapas. Że można żyć tylko tu i teraz, że nic nie jest nam dane na zawsze. I że trzeba wypełnić miłością każdą chwilę, każde spotkanie.

Uścisk dłoni, kilka przyjaznych słów do znajomego spotkanego na ulicy. To odkrywanie, że nasza misja współczucia i pocieszenia polega również na tym, żeby pozwalać się kochać. Żeby pokazywać naszym przyjaciołom (własnym przykładem), którzy już dawno w to zwątpili, że są zdolni do miłości.

Obecność. Już w ogóle “gringos” w trudnej dzielnicy robią bardzo duże wrażenie na naszych przyjaciołach , a co dopiero w “tych trudnych czasach”. Dla tych, co nie mają nic, nie mieszczą się w systemie opieki zdrowotnej, umierają z braku tlenu i w drodze od szpitala do szpitala – to, że jesteśmy, że chcemy być tu i teraz właśnie z nimi, jest bardzo mocnym świadectwem.

Miłość pomimo pandemii

“Gdybyśmy przeżywali rzeczywistość naszego życia ze świadomością, że w każdym momencie wszystko jest stwarzane i dawane nam przez Boga, uznalibyśmy także, że rzeczywistość zawsze jest cudem i przeżywalibyśmy w zadziwieniu także okresy kryzysowe, we wszystkim oddając chwałę Bogu, Stwórcy i Ojcu. Tak właśnie Jezus przeżywał wszystkie chwile swojego ziemskiego życia.”
o. Mauro-Giuseppe Lepori OCist.

Na misji codziennie uczę się przyjmować rzeczywistość taką, jaka jest. Nie tylko tolerować, ale objąć ją z wdzięcznością. Czy to łatwe? Jasne, że nie. Ale jest wspólnota, jest Jezus w Najświętszym Sakramencie. Duch Święty zaprasza nas do nowej kreatywności w wypełnianiu misji, bo miłość i przyjaźń nie ustają w dobie pandemii. Cuda i łaski też nie!

Sądzę, że prostota naszej misji jest naszą siłą. Nie posiadamy instytucjonalnej machiny, którą trudno by było uruchomić ze względu na te wszystkie dynamiczne restrykcje. Mamy czas, siebie nawzajem, nasze ręce, nogi i serce gotowe, żeby wyjść na spotkanie. Pragnienie tego spotkania jest do głębi naglące, jak możemy na nie nie odpowiedzieć?

Nie da się w domu? To przed domem, na ulicy. Albo na placu przed zamkniętym kościołem. Albo w drodze na targ, którego nie mogą zamknąć. Nie wolno robić zgromadzeń? To dzielimy się na mniejsze grupki. Uśmiech przez maseczkę? No jasne, to tutaj odkryłam, jak wiele o uśmiechu może powiedzieć samo spojrzenie. To tak istotne, żeby ofiarować drugiemu coś więcej niż niepokój i lęk płynące nieprzerwanym strumieniem z mediów. Słowo pocieszenia, płynące z wiary w Tego, który zwyciężył świat.

Nadzieja

„Nie ma Go tutaj, zmartwychwstał” (Łk 24, 6). Słowo nadziei, które przełamuje wszelki determinizm. A tym, którzy pozwalają się dotknąć, daje wolność i odwagę konieczną, aby powstać i twórczo poszukiwać wszelkich możliwych sposobów przeżywania współczucia, „sakramentaliów” bliskości Boga względem nas, Boga, który nikogo nie porzuca na skraju drogi. W tym czasie pandemii, w obliczu pokusy ukrywania i usprawiedliwiania obojętności i apatii w imię zdrowego dystansu społecznego, istnieje pilna potrzeba misji współczucia zdolnej uczynić z niezbędnego dystansu miejsce spotkania, opieki i promocji. „To, cośmy widzieli i słyszeli” (Dz 4, 20), okazane nam miłosierdzie, przekształca się w punkt odniesienia i wiarygodności. Pozwala nam odzyskać wspólną pasję tworzenia „wspólnoty przynależności i solidarności, której należy poświęcić czas, trud i dobra” (Enc. Fratelli tutti, 36). To Jego Słowo, które codziennie nas odkupia i ocala przed wymówkami, prowadzącymi nas do zamknięcia się w najbardziej tchórzliwym sceptycyzmie: „wszystko jest takie samo, nic się nie zmieni”.

I w obliczu pytania: „w jakim celu powinienem wyzbywać się moich zabezpieczeń, wygód i przyjemności, jeśli nie widzę żadnych istotnych rezultatów?”, odpowiedź pozostaje zawsze ta sama: „Jezus Chrystus zatriumfował nad grzechem i śmiercią i jest pełen mocy. Jezus Chrystus naprawdę żyje”.
Papież Franciszek, Orędzie na światowy dzień misyjny, 2021

Niezależnie od okoliczności, misja trwa. Co więcej, są i w Peru chętni i gotowi do wyjazdu! Pomimo pandemii. Nawet ona nie zatrzymała Ducha Świętego.

Karolina Jóźwiak

O spotkaniach i zachwyceniach tej peruwiańskiej misji przeczytacie więcej na facebooku oraz instagramie.

Listy z misji znajdziecie tutaj.

wolontariat w pandemii

Comments are closed.