Indie, Dom Serca im. Jules Monchanin

Prezentacja kraju i dzielnicy :

Trudno przedstawić Indie w kilku słowach: ten kraj to prawie cały kontynent! Indie podzielone są na 29 stanów, które mocno różnią się od siebie. Hindusi jednoczą się jednak dzięki prawdziwie przeżywany przez nich patriotyzm i głęboką religijność (religią przeważającą jest hinduizm). Hindusi wyróżniają się także nadzwyczajną zdolnością do adaptacji, konieczną ze względu na ubóstwo i słaby rozwój kraju.

Tamil Nadu, stan, w którym znajduje się Dom Serca, ma szczególną kulturę i jest bardzo przywiązany do swoich tradycji. Znajduje to odzwierciedlenie w odzieży (zwłaszcza dla kobiet) i stylu życia.


Chengalpet (lub Changalpattu według nowej pisowni) znajduje się 55 km od Chennai. Z małej, cichej i religijnej wioski stało się ono zakurzonym i ruchliwym przedmieściem wielkiego megalopolis południowych Indii. To małe miasteczko jest zamieszkane głównie przez klasy średnie i prostych ludzi. Niektóre biedniejsze rodziny mieszkają również w chatach na małej górze w centrum miasta. Dom Serca znajduje się w dzielnicy Brahmans i otoczony jest kilkoma świątyniami hinduistycznymi. Istnieje również niewielka aleja, na której mieszkają biedne rodziny, z których niektóre posiadają krowy i żyją ze sprzedaży mleka.

 


Apostolaty zewnętrzne:

- cotygodniowe wizyty w grupie kobiet ze szpitala dla trędowatych,
- w każdą środę po południu spotkanie z dziećmi z ośrodka dla młodych ludzi upośledzonych umysłowo,
- regularne wizyty w grupie rodzin mieszkających na obrzeżach miasta, poza wielkim wysypiskiem.

 

Wycieczki organizowane przez Domy Serca: 

- wycieczki dla dzieci i rodzin w Ogrodzie Miłosierdzia.

 

 

"Na większości naszych odwiedzin modlimy się z przyjaciółmi. Oni bardzo często proszą o modlitwę. Tak samo jest z rodzeństwem Abdul i Sellimma. Oboje już w podeszłym wieku. Nigdy nie założyli własnych rodzin, ponieważ trudno jest znaleźć męża/żonę dla wszystkich 10-ga dzieci. Oboje są chorzy. Sellimma bardzo. Operacja przekracza możliwości finansowe, a ona nie chce iść do państwowego szpitala. Próbowałyśmy jakoś jej pomóc, przekonać, ale póki co nic nie wskórałyśmy. Mimo wszystko zawsze niesamowicie się cieszą z naszego przyjścia. Mimo ubóstwa, chcą dzielić się z nami tym, co mają. Ilekroć ich odwiedzamy, proszą o modlitwę. Nie raz modlimy się razem, czasem przytulamy, a jak jest lepiej to oglądamy telewizję. Są to takie na pozór zwyczajne wizyty. Przychodzisz, aby spotkać przyjaciela, zobaczyć, jak się czuję. I niby nic sensownego nie robisz, a jednak robisz wszystko. Sprawiasz, że ktoś choć przez chwilę nie czuje się samotny".

fragment z listu Pauliny - wolontariuszki