Filipiny, Dom Serca Świętej Klary

Prezentacja kraju i dzielnicy

Filipiny to archipelag 7107 wysp. Największych jedenaście zajmuje ponad 90% terytorium. Filipiny możemy podzielić na trzy strefy geograficzne: Luçon, Visayas i Mindanao. Luçon jest największa wyspa położoną najbardziej na północ, na której położona jest stolica kraju – Manila oraz największe miasto Filipin - Quezon City. Po trzech wiekach dominacji hiszpańskiej na wyspach i blisko pól wieku kontroli amerykańskiej Filipiny stały się niepodległym państwem w 1946 roku.

 

Wspólnota Domów Serca znajduje się w mieście Navotas, wchodzącym w skład metropolii Manilii, położonym na zachodnim brzegu zatoki. Miasto to określane jest mianem stolicy rybackiej Filipin. Ponad 70% mieszkańców utrzymuje się pośrednio lub bezpośrednio z rybołówstwa oraz z przemysłu przetwórstwa rybnego. Dom Serca jest obecny od 1993 roku w dzielnicy Dagat Dagatan. Jest to dawna strefa bagien, oczyszczona i przystosowana do przyjęcia licznych rodzin filipińskich zmuszonych do opuszczenia ich domostw w latach 80. na skutek prac związanych z infrastrukturą. Zbudowana na wodzie dzielnica jest regularnie nawiedzana przez powodzie wywoływane obfitymi opadami deszczu, zwłaszcza w okresie letnim (czerwiec, lipiec, sierpień).

 

Klimat Filipin jest gorący i wilgotny. Wąskie ulice, często podtopione, roją się od wszędobylskich, biegających dzieci, kobiet zajętych praniem bielizny lub łuskaniem czosnku, mężczyzn grających w szachy, rowerów czy trójkołówek próbujących utorować sobie przejazd. Ulice żyją w klimacie święta, któremu towarzyszą bardzo głośne śpiewy karaoke rozbrzmiewające bez przerwy w dzień i w nocy. Filipiny są krajem w większości katolickim. Religia jest tutaj wszechobecna. Święta i towarzyszące im tradycyjne obrzędy nadają rytm porom roku. Jeepney'e (samochody, będące popularnym środkiem komunikacji powstałe w wyniku adaptacji licznych pozostawionych amerykańskich terenówek) i inne elementy krajobrazu przypominają o tej wierze zawierającej z pewnością odrobinę przesądów, ale do której można szybko się przywiązać wraz z wszędzie obecnymi napisami: “Niech cie Bóg błogosławi”, “Jezus jest moim zbawicielem”, “kochaj Jezusa” itp. To, co uderza w Manili, oprocz zanieczyszczeń i przeludnienia, to materialne ubóstwo, które obecne jest w całym kraju. Pomimo tego nie sposób mówić o Filipinach nie podkreślając radości, jaką mają w sobie ludzie. Nie na darmo Filipiny są nazywane archipelagiem 7000 uśmiechów!

 

Apostolaty zewnętrzne 

- Tayuman : centrum dla osób starszych i dzieci niepełnosprawnych prowadzone przez siostry Misjonarki Miłości,

- Market 3 : Jedna z dzielnic dla ubogich obok portu rybackiego,

- Marcelo : jedna z dzielnic miedzy portem rybackim a wysypiskiem smieci,

- Fish Port : port rybacki,

- Under the bridge: odwiedziny u rodzin żyjących pod mostem w naszej dzielnicy,

- odwiedziny więźniów w rożnych wiezieniach: Navotas City Jail, Muntinlupa (wiezienie o zaostrzonym rygorze dla odbywających najcięższe kary), Manila City Jail.

 

Spotkania, wyjścia i inne zajęcia proponowane przez Dom Serca:

- drużyna piłkarska gromadząca 15 chłopców w wieku od 8 do 14 lat, odbywająca treningi raz w tygodniu i grająca kilka meczy w roku,

- drużyna siatkówki dziewcząt w wieku od 8 do 16 lat, trenująca raz w tygodniu,

- miesięczna Szkoła Wspólnoty organizowana wraz z członkami wspólnoty Communion et Libération oraz Sługami Miłości (Servants of Charity),

- pięciodniowy obóz letni w maju dla 20 dzieci w wieku od 10 do 12 lat na wyspie Talim we wspólnocie Tibériade,

- wyjścia 3-4 razy w roku dla dzieci zgromadzonych w drużynach piłkarskiej i siatkarskiej.

 

"Mamy przyjaciół, którzy od lat odwiedzają nas w domu. Niespodziewanie pojawiają się, by po prostu z nami być, ze względu na wieloletnią przyjaźń z Domami Serca. I niejednokrotnie pojawiają się w najlepszym momencie. Jak aniołowie ratują nas z opresji. Kuya Gerard - urodzony w 1986 roku nasz wieloletni przyjaciel. Zawsze towarzyszą mu kule – jest bowiem po operacji. Nie ma rodziców, ma rodzeństwo (jego siostra jest uzależniona, dlatego nie chce z nią mieszkać), ale z reguły mieszka na ulicy. Uwielbia modlić się i gdy ma cokolwiek, potrafi się dzielić. Pewnego dnia opowiedział mi o swojej wierze – niesamowite jak prostą i ufną wiarę posiada, jak dziecko. Niejednokrotnie mnie ocalił. W naszym domu, gdy gotujemy, przyjmujemy dzieci. Tego dnia bracia gotowali, a ja miałam w ramionach naszego nowego sąsiada: miesięcznego Stephena, który gdy go odłożyłam, płakał. Wokół straszny chaos – dużo dzieci, bawią się bardzo chaotycznie, jest głośno i już powoli nie mogę wytrzymać. Modlę się w duchu: «Maryjo, pomóż mi!». Niespodziewanie zjawia się kuya Gerald – ogarnia cały chaos, dyryguje dziećmi, by posprzątały i w ciągu 15 minut dom wraca do spokoju, a Stephen smacznie śpi. Jak anioł".

fragment z listu Dominiki - wolontariuszki