Tylko nie mów nikomu. Czy jest nadzieja?

Dodano

Film „Tylko nie mów nikomu” to były dla mnie trudne dwie godziny, gdy ciężko było złapać oddech a gardło było ściśnięte aż do samego końca. Dokument obejrzałam w dzień premiery i do tej pory nie do końca mogę się pozbierać. Ciągle słyszę szokujące wypowiedzi ofiar, widzę różne postawy sprawców i to zawieszone pytanie: i co teraz? i co dalej? co możemy z tym wszystkim zrobić?

 

Film Tomasza Sekielskiego bije rekordy wyświetleń na portalu Youtube, gdzie został udostępniony. Przez 5 dni obejrzało go (lub próbowało obejrzeć) ponad 16 milionów osób.

 

Film dotyka bardzo trudnego tematu związanego z pedofilią w Kościele Katolickim. Niby sprawa stara jak świat, odkąd pamiętam słyszałam o historiach, które od czasu do czasu wychodziły na światło dzienne. Jednak tym razem materiał jest jakby podsumowaniem wszystkiego, co do tej pory się wydarzyło w polskim Kościele. Film Tomasza Sekielskiego to swoisty zbiór faktów. Mamy przedstawione relacje ofiar, postawy i wypowiedzi sprawców oraz w mniejszym czy większym stopniu informacje o „załatwieniu” sprawy.  

 

I choć może tak się wydawać film ten nie jest „antyreligijnym manifestem”. Według mnie, i wielu innych, jest to dokument przedstawiający wstrząsające fakty o pedofilii pośród osób duchownych i ukazujący bardzo słabe rozwiązania, w wielu przypadkach tylko pozorne kroki, jakie Kościół podjął w walce z przestępcami. Po obejrzeniu tego filmu ma się wrażenie, że był on nakręcony po to, by potrząsnąć trochę środowiskiem kościelnym, wzbudzić gdzieś „pozamiatane” uczucia o odpowiedzialności hierarchów Kościoła za to, co się wydarzyło.

 

Obserwując reakcje Kościoła po emisji filmu wielu z nas zostało zaskoczonych tym, co się wydarzyło. Mogę tu przytoczyć słowa pana Sekielskiego:

„Myślałem, że będzie wyniosłe milczenie, jak zazwyczaj, kiedy Kościół jest konfrontowany z trudnym tematem. Najpierw muszą się zebrać wszyscy biskupi, długo zastanawiają się, co zrobić, po czym wychodzi rzecznik prasowy i czyta komunikat. Myślałem, że będzie tym razem podobnie”.

 

Jednak tak się nie stało. Wielu bardzo ważnych kapłanów w Kościele stanęło przed kamerami, by po raz kolejny uderzyć się w pierś i zapewnić o podjęciu odpowiednich kroków by zaradzić takim tragediom.

 

Tylko nie mów nikomu

 

Film został nakręcony praktycznie bez cenzury. To, co słyszymy, wzbudza w nas skrajne uczucia. Żal, smutek, złość… Może rzeczywiście ten film będzie „motorem” do zmian, do uzdrowienia systemu prewencyjnego w Kościele?

 

Autor tego dokumentu wspomniał, że prawdopodobnie nakręci kontynuacje. Trochę tylko nie wiem po co? Jak dla mnie problem wybrzmiał, został dostrzeżony, poruszył serca i umysły. Według mojej opinii nie ma już sensu rozgrzebywać go dalej. Teraz należy się skupić na samym problemie.

 

Wszystkie powyższe akapity tego tekstu to jedna z wielu podobnych opinii. Przedstawienie problemu bardzo twardo i rzeczowo. Jednak życie chrześcijanina to nie tylko wykonywanie prawa i szukanie sprawiedliwości, to także określanie rzeczywistości, jaką ona jest – taką, jaka została stworzona przez Stwórcę.

 

Życie chrześcijańskie to miłosierdzie. To droga miłości. To spojrzenie na człowieka, jakim on jest naprawdę, próba dostrzeżenia w każdym człowieku bożej iskry życia.  Długo myślałam, jaka powinna być nasza postawa. Zapewne każdy sam będzie musiał ocenić, zarówno ten film jak i fakty w nim zawarte. Jednak z mojego punktu widzenia w tej ocenie nie powinno zabraknąć miłości. Miłości do ofiar pedofilii, które będą nosić w sobie już do końca życia ciężkie brzemię krzywdy, jakiej doznali. Ich krzywda „zasługuje” na dostrzeżenie, ich wstrząsające historie muszą być wysłuchane, ich życie powinno być objęte opieką i modlitwą.

 

A co ze sprawcami, co z księżmi, którzy dopuścili się tych czynów. Oczywiście zasługują na karę, ale co dalej? Nie można odwołać tego, co się stało, nie można naprawić tej krzywdy. Ból zostanie w sercu człowieka już na zawsze. Co można z tym zrobić? Odpowiedź na to pytanie musimy oddać miłosierdziu Boga. My już nic nie możemy zrobić. Potrzebna jest nasza wiara i modlitwa.

 

A co z księżmi, którzy dzięki łasce powołania wypełniają swoją misje rzetelnie, nauczając o miłości Boga, budując Kościół pełny miłosierdzia, otwierając innym oczy na wielkie i przepiękne dzieła Boga?

 

Reakcje po filmie były różne. Jednak najbardziej mnie poruszyła wypowiedź jednego księdza, który opisał to jak czuje po obejrzeniu filmu. Użył słów: „przybity, rozbity, przytłoczony”. Bo ten grzech właśnie tak działa – nie kończy się tylko na sprawcach i ofiarach – rozprzestrzenia się na całą wspólnotę Kościoła, na całe społeczeństwo. Każdemu wymierza w jakiejś mierze cios i przynosi cierpienie. Wspomniany ksiądz prosi o modlitwę za ofiary, ale też za księży. To trudny dla nich czas.

 

Oczywistym jest, że Kościół musi się nauczyć jak sprawiedliwie rozwiązywać tego typu sytuacje, jak reagować na zbrodnie, która dzieje się w jego wnętrzu. Miejmy nadzieję, że zaistniała sytuacja będzie w tym pomocna. Ale temat pedofilii w Kościele uczy mnie jeszcze czegoś innego – na rzeczywistość powinno się patrzeć i oceniać ją taką, jaka była stworzona przez Boga, a nie przez (jak jest w wielu przypadkach) ludzkie nieudolne systemy. Powinniśmy dostrzegać, że kapłaństwo jest święte - takie zostało stworzone. Musimy wspierać dobrych kapłanów, ofiarowywać za nich naszą modlitwę. Bo kapłaństwo to tak naprawdę misja całego Kościoła – niesienie miłości Boga wszędzie – w każdy zakątek świata. Modlić się, aby słabość ludzka nie zniszczyła świętości Kościoła. Bolą mnie bardzo komentarze typu: „ja nie rozumiem jak po obejrzeniu tego filmu można prowadzić dzieci do komunii świętej?” lub „Ja już nigdy nie przekroczę progu kościoła, bo to, co się tam dzieje to Sodoma i Gomora”. Gdzieś tu zabrakło tego pierwotnego zrozumienia, czym jest dar kapłaństwa i dar uczestnictwa w misji Kościoła.

 

Każdy z nas powinien popatrzeć na swoje życie i określić swoją misje w tej rzeczywistości, którą mamy. Ja swoją widzę w modlitwie i w próbie przedstawienia innym rzeczywistości – taką, jaką ona jest naprawdę, jaką została stworzona. Rzeczywistości, która jest darem, która jest święta. 

 

Dominika Pruszczyńska