Urugwaj, Dom Serca Świętego Franciszka

Prezentacja kraju i dzielnicy :

Urugwaj jest młodym krajem liczącym 191 lat, wzrastającym pod wpływem dwóch wielkich sąsiadów: Argentyny i Brazylii, z którymi do dziś posiada wiele kontaktów gospodarczych. Widoczny jest w Urugwaju również wpływ kultury europejskiej, zwłaszcza francuskiej, ale także wpływ Guarani i kultury afrykańskiej przybyłej wraz z rdzenną ludnością afrykańską i rozwijanej przez potomków niewolników z Afryki. Większość dzisiejszego społeczeństwa Urugwaju została ukształtowana przez kolejne fale imigracji przechodzące w ciągu ostatnich dwóch stuleci, szczególnie z krajów Europy będących w stanie wojny: Hiszpanii, Włoch, Francji, Niemc czy Polski...

Kraj uważany był niegdyś za "Szwajcarię Ameryki", jednak dziś przechodzi trudniejszy okres. Urugwaj ma charakter całkowicie świecki od 1925 roku.


Dzielnica, w której znajduje się Dom Serca to raczej wiejska dzielnica, zamieszkała przez klasę średnią i niską. W ciągu ostatnich piętnastu lat ogólny klimat na tym obszarze znacznie się zmienił, głównie z powodu nowych ruchów ludności i projawienia się narkotyków, przemocy i gangów. W biedniejszych częściach dzielnicy dzieci są bardzo liczne. Często przychodzą do Domu Serca i pozwalają wolontariuszom wchodzić do ich domów, poznawać rodzinę i żyć w sąsiedztwie.

 

Apostolat zewnętrzny:

- raz w tygodniu wizyta w wiosce Don Orione-Cottolengo, w której mieszka ponad 300 upośledzonych umysłowo mężczyzn w wieku od 4 do 99 lat,
- udział w misjach dla młodzieży organizowanych przez lokalny kościół.

 

 

"Smutne oczy Alexa wpatrzone w szybę autobusu w trakcie powrotu po kilku dniach obozu do swojej dzielnicy, mówiły wszystko. Zresztą, tak jak większość tych młodzieńców, nie siedzieli w swoich miejscach w autobusie śpiąc, tak jak to my często robimy wracając ze swoich wakacji. Oni siedzieli cicho, milcząc wpatrywali się w szyby, myśląc zapewne o tym, co zastaną po powrocie. To był jeden z moich najmocniejszych "powrotów" w życiu. Pomimo tego wszystkiego, podsumowując obóz, był to ogólnie dobry czas. Chłopaki potrzebowali tego - było widać po nich, że czuli się wolni, bezpieczni, uśmiechnięci. Żadna cena tego obozu nie grała roli, chłopcy mogli na chwilę zapomnieć o swoich troskach, a gdy jako niespodziankę zorganizowaliśmy im spotkanie z naszym znajomym księdzem, który wraz ze słynnym piłkarzem Diego Forlanem napisał książkę i podarował ją każdemu z nich, oczy chłopaków prawie wyskoczyły z orbit! Warto!" 

fragment listu Kamila - wolontariusza

 

Świadectwa wolontariuszy

Kamil Kowalczyk

Kamil, misja w Montewideo (2018-2019)

Kamil, 25 lat. Nieśmiały fotograf z wielką pasją miłości i ofiarowania siebie drugiemu człowiekowi. Pragnienie wyjazdu na misję, pojawiło się kilka lat wcześniej, kiedy to bardziej zaufałem Bogu. Odkąd pamiętam, zawsze starałem się wspierać/pomagać innym, zawsze bliskie było mi cierpienie drugich osób. Za tą wrażliwość, dziękuję Bogu i to dla Niego