Argentyna, Dom Serca Bł. Karola de Foucauld

Prezentacja kraju i dzielnicy:

Gmina Lanús jest częścią metropolii Buenos Aires. Znajduje się na jej przedmieściach, jest bardzo gęsto zaludniona i wciąż aktywna ekonomicznie dzięki rozwiniętym różnym gałęziom przemysłu.
Dzielnica Domu Serca - Villa Jardin znajduje się tuż przy słynnej rzece Riachuelo, która oddziela stolicę od prowincji. Dzielnica powstała na początku lat 50., kiedy to zamieszkało w niej wiele rodzin przybyłych z Paragwaju, Boliwii lub z północnej części Argentyny. Z czasem mieszkańcom udało się doprowadzić wodę oraz wykopać kanały ją odprowadzające, po to, aby uniknąć powodzi. Wciąż jednak jest to prowizoryczna kanalizacja...

Dom Serca znajduje się w centrum dzielnicy. Żeby do niego dotrzeć trzeba przemierzyć wiele wąskich uliczek. Jedną z korzyści lokalizacji Domu Serca jest to, że znajduje się przed nim wielki parking, na którym nie ma żadnych samochodów. W ten sposób służy ono jako boisko. Dzieci, które tak często przychodzą do Domu Serca, mogą się spokojnie na nim bawić.

 

Wolontariusze odwiedzają ludzi z dzielnicy, która jest związana z parafią Cristo Redentor. Mimo że wielu mężczyzn, a nawet kobiet, ma stałą i legalną pracę, spora część rodzin żyje z dorywczych prac i z zasiłku udzielanego przez państwo. Najbardziej dotknięci tą sytuacją są młodzi, którzy opuszczając szkołę w wieku 16 lat, nie znajdują stałej pracy, przez co włóczą się po ulicach. W łatwy sposób znajdują się na łasce gangów, które wyłapują ich przede wszystkim dla handlu narkotykami. Wielu przyjaciół Domów Serca zna wolontariuszy już od wielu lat. Spędzają więc wspólnie wszystkie ważne okazje, takie jak urodziny czy święta. Wolontariusze towarzyszą przyjaciołom zarówno w trudnych, jak i radosnych momentach życia.

 

Apostolaty zewnętrzne

- El Comedor (jadłodajnia): praca tutaj polega na rozdawaniu zupy. Gotowana jest ona z najwyższą starannością w parafii przez Antoninę, gospodynię domową i matkę rodziny, która przyrządza  każdego dnia około stu posiłków. Do El Comedor przychodzi bardzo dużo osób starszych i samotnych oraz kobiety z rodzin wielodzietnych. Wolontariusze chodzą tam na przemian i pomagają w wydawaniu posiłków. W poniedziałki przychodzą wcześniej, żeby móc obrać warzywa, które służą do przygotowania posiłku. Pomoc w jadłodajni pozwala wolontariuszom na nieustanne spotykanie nowych rodzin, które później odwiedzają,

- Hospital Muniz: to znany szpital publiczny w Buenos Aires, specjalizujący się w leczeniu chorób zakaźnych. Każdego tygodnia wolontariusze odwiedzają pacjentów szpitala, głównie osoby dotknięte chorobą AIDS i gruźlicą. Odwiedzają również dzieci chore na AIDS oraz spędzają czas z ich rodzicami.

 

Spotkania lub wyjścia organizowane przez Dom Serca:

- organizowanie spotkań (wspólnie z Grupą EDC) raz w miesiącu z matkami rodzin, aby umożliwić im wzajemne poznanie się i dzielenie wszystkim tym, co jest dla nich ważne,

- organizowanie raz w miesiącu wyjścia dla młodzieży z dzielnicy,

- organizowanie latem (styczeń-luty) kilkudniowego wyjazdu dla dzieci i młodzieży z dzielnicy.

 

Projekty w potrzebie:

- obóz letni dla około dwunastu dziewczynek, 

- remont Domu Serca, który niszczeje wraz z upływem czasu.

 

 

"Gustavo zaczął mieszkać w opuszczonym samochodzie gdzieś na ulicy, w którym okradziono go już kilkanaście razy. Głodny, zmarznięty i odrzucony chciał skończyć ze swoim życiem. Osoby, które widziały w jakim jest stanie, skierowały go do nas, jednak on uznawał, że nikt nie jest już w stanie mu pomóc. Jednak pewnego dnia w poczuciu beznadziei zwrócił się do nas o pomoc. Był zaskoczony, że go wysłuchaliśmy i zaprosiliśmy na obiad. Bardzo się wzruszył i nie wiedział jak nam dziękować. Wtedy zapewniliśmy go, że mu pomożemy i nie ma o co się martwić, musi tylko nam zaufać. Zaczęliśmy od wizyt u lekarzy, które czasami były bardzo męczące: od 6 rano, albo trwające po 5 godzin wraz z oczekiwaniem, jednak nie przerażało nas to dlatego, że cel był ważniejszy. Prawie codziennie gościmy Gustavo w naszym domu i niesamowite jest to, jak wszystko w jego życiu zaczęło się zmieniać - znalazł mały kąt w mieszkaniu starego znajomego, badania w większości zostały wykonane, spotkał się po roku ze swoimi synami, zaczął dorabiać tym, że czasami wyrzuci komuś śmieci albo zrobi zakupy. Mimo, że tak naprawdę nie ma nic, to zawsze chce nam coś dać w zamian, bo nie jest w stanie zrozumieć, że ktoś może pomóc drugiej osobie bezinteresownie".

fragment z listu Kseni - wolontariuszki