Jakbym już kiedyś tu mieszkała... Z listu Eweliny, Neapol, czerwiec 2017

Dodano

Codziennie odwiedzamy naszych sąsiadów, a mniej więcej raz w tygodniu chodzimy na Salicelle – jedna z uboższych dzielnic Afragoli powstała po trzęsieniu ziemi ok 25 lat temu. Miały to być mieszkania zastępcze dla rodzin, które w wyniku kataklizmu straciły wszystko, jednak większość rodzin żyje tam do tej pory. Mamy tam sporo przyjaciół, ponieważ na początku właśnie tam znajdował się Dom Serca. Duże szare bloki otoczone betonowymi płytami, które stanowią miejsce spotkań i zabaw dzieciaków. Nigdy nie zapomnę mojej pierwszej wizyty. Tego dnia byłam razem z Mathilde. Nie zdążyłyśmy wejść do bloku, a trójka maluchów (ok. 4 - 5 lat) podbiegła do mnie rzucając mi się na szyję. Wspinały się na plecy, całowały, przytulały. Nie rozumiałam kompletnie nic, co do mnie mówiły, ale to im w ogóle nie przeszkadzało. Po jakimś czasie dzieci zorientowały się, że jednak się ze mną nie dogadają więc natychmiast zabrały się do pracy. Uczyłam się kolorów i liczb. Brały mnie za rękę, oprowadzały po okolicy tłumacząc wszystko po drodze. Zachowanie dzieci zaskoczyło mnie totalnie! A to dlatego, że z mojego punktu widzenia byłam dla nich kimś nowym, kimś nieznanym. Widziały mnie pierwszy raz w życiu. Jednak dla wszystkich, którzy znają Domy Serca, a szczególnie dla dzieci, żaden wolontariusz nie jest obcą osobą. Wszyscy traktują nas na prawdę jak wspólnotę, jak jedno. Za każdym razem, przy każdym spotkaniu (a zwłaszcza przy tych pierwszych) czuję się, jakby wszyscy mnie znali, jakbym już kiedyś tu mieszkała... Bardzo szybko da się odczuć niesamowicie silną i naturalną więź między naszymi przyjaciółmi a Domami Serca.

 

                                                                               Ewelina, Neapol, czerwiec 2017

Miłość, która jest decyzją - z listu Klaudii, Honduras, kwiecień 2017

Dodano

"...cały czas zmagam się z pytaniem: jak „być” lepiej? Albo: jak „być” lepiej obecnością Jezusa Zmartwychwstałego w miejscu, do którego zostałam posłana?

 

Wtedy odpowiadam sobie, że moim celem nie jest jakaś perfekcja sama w sobie, nie jest nim też jakiś stan ducha, czy osiągnięty poziom wiary, bo w wierze nie ma poziomów, wiara to nie sport. Nie jest też nią ilość nakarmionych dzieci, wyleczonych staruszków bądź ochrzczonych ludzi, choć to samo w sobie jest dobrem - ale nie dobrem ostatecznym.

 

To co pozwala mi lepiej „być”, to miłość, która jest decyzją o upieczeniu chleba dla mojej wspólnoty w moim wolnym czasie, to przyklejenie plasterka na zadraśnięcie dziecka kiedy tłucze w bramę podczas drzemki, to czuwanie w nocy przy trumnie zamordowanego syna naszej sąsiadki, mimo zmęczenia. I wierzcie mi, że czasem tak bardzo mi się nie chce, ale zdaję sobie sprawę, że dzieło, do którego mnie Pan powołał potrzebowało mojej decyzji, mojej woli i każdego dnia podejmuję nową decyzję, czy chcę kochać każdego z tych napotkanych Przyjaciół."

                                                                          Klaudia, kwiecień 2017, Honduras

Znaleźć Przyjaciela... Z listu Ani, Afragola, kwiecień 2017

Dodano

Elvira mieszka wraz ze swoim ojcem i jedynym powodem, dla którego wychodzi z domu jest codzienna Msza. W wieku 18 lat zachorowała na schizofrenię i od tego czasu jej życie znacznie się ograniczyło jedynie do bycia w domu z rodzicami, broniona przed światem zewnętrznym jako przed złem (...) Staramy się zapraszać ją, w miarę możliwości, do nas na obiady, i to jest jej jedną z nielicznych rozrywek (...) Pamiętam gdy podczas jednego z tych naszych wspólnych posiłków Elvira powiedziała: „Znaleźć przyjaciela to jak znaleźć skarb, ja znalazłam Was”. Pamiętam także jej śmiech przy tych słowach, który rozpromienił całą jej rumianą twarz i doskonale wiem, że wypłynęły one wprost z jej serca. Pomimo trudności w pozostaniu przy jej cierpieniu, nagrodą jest móc widzieć jak się rozpromienia na nasz widok, jak sama dzwoni prawie każdego dnia rano by tylko zapytać jak się mamy i by po raz kolejny zaprosić nas do siebie. Elvira ma tę niesamowitą prostotę dziecka, które ma tylko potrzebę bycia kochanym, potrzebę kogoś kto musi jedynie być przy niej bez dokonywania wielkich rzeczy, tylko Być. 
 
                                                                           Ania, kwiecień 2017, Afragola

Przekaż 1% swojego podatku na Domy Serca

Dodano

Zachęcamy Państwa do przekazania swojego 1 % na naszą charytatywną działalność misyjną. 

Dzięki środkom przekazanym w ten sposób możemy wspierać placówki w ubogich rejonach świata, szczególnie w Indiach i na Kubie. 

Każda złotówka ma ogromną i niepoliczalną wartość dla naszych podopiecznych!  
 

Jak przekazać jeden procent? To bardzo proste!

 

Wystarczy, że w odpowiedniej rubryce formularza zeznania podatkowego wpiszesz nasz numer KRS:  0000 433 841  

 

Możesz też wypełnisz deklarację online 

 

 

DZIĘKUJEMY !