Miłość, która jest decyzją - z listu Klaudii, Honduras, kwiecień 2017

Dodano

"...cały czas zmagam się z pytaniem: jak „być” lepiej? Albo: jak „być” lepiej obecnością Jezusa Zmartwychwstałego w miejscu, do którego zostałam posłana?

 

Wtedy odpowiadam sobie, że moim celem nie jest jakaś perfekcja sama w sobie, nie jest nim też jakiś stan ducha, czy osiągnięty poziom wiary, bo w wierze nie ma poziomów, wiara to nie sport. Nie jest też nią ilość nakarmionych dzieci, wyleczonych staruszków bądź ochrzczonych ludzi, choć to samo w sobie jest dobrem - ale nie dobrem ostatecznym.

 

To co pozwala mi lepiej „być”, to miłość, która jest decyzją o upieczeniu chleba dla mojej wspólnoty w moim wolnym czasie, to przyklejenie plasterka na zadraśnięcie dziecka kiedy tłucze w bramę podczas drzemki, to czuwanie w nocy przy trumnie zamordowanego syna naszej sąsiadki, mimo zmęczenia. I wierzcie mi, że czasem tak bardzo mi się nie chce, ale zdaję sobie sprawę, że dzieło, do którego mnie Pan powołał potrzebowało mojej decyzji, mojej woli i każdego dnia podejmuję nową decyzję, czy chcę kochać każdego z tych napotkanych Przyjaciół."

                                                                          Klaudia, kwiecień 2017, Honduras

Znaleźć Przyjaciela... Z listu Ani, Afragola, kwiecień 2017

Dodano

Elvira mieszka wraz ze swoim ojcem i jedynym powodem, dla którego wychodzi z domu jest codzienna Msza. W wieku 18 lat zachorowała na schizofrenię i od tego czasu jej życie znacznie się ograniczyło jedynie do bycia w domu z rodzicami, broniona przed światem zewnętrznym jako przed złem (...) Staramy się zapraszać ją, w miarę możliwości, do nas na obiady, i to jest jej jedną z nielicznych rozrywek (...) Pamiętam gdy podczas jednego z tych naszych wspólnych posiłków Elvira powiedziała: „Znaleźć przyjaciela to jak znaleźć skarb, ja znalazłam Was”. Pamiętam także jej śmiech przy tych słowach, który rozpromienił całą jej rumianą twarz i doskonale wiem, że wypłynęły one wprost z jej serca. Pomimo trudności w pozostaniu przy jej cierpieniu, nagrodą jest móc widzieć jak się rozpromienia na nasz widok, jak sama dzwoni prawie każdego dnia rano by tylko zapytać jak się mamy i by po raz kolejny zaprosić nas do siebie. Elvira ma tę niesamowitą prostotę dziecka, które ma tylko potrzebę bycia kochanym, potrzebę kogoś kto musi jedynie być przy niej bez dokonywania wielkich rzeczy, tylko Być. 
 
                                                                           Ania, kwiecień 2017, Afragola

Przekaż 1% swojego podatku na Domy Serca

Dodano

Zachęcamy Państwa do przekazania swojego 1 % na naszą charytatywną działalność misyjną. 

Dzięki środkom przekazanym w ten sposób możemy wspierać placówki w ubogich rejonach świata, szczególnie w Indiach i na Kubie. 

Każda złotówka ma ogromną i niepoliczalną wartość dla naszych podopiecznych!  
 

Jak przekazać jeden procent? To bardzo proste!

 

Wystarczy, że w odpowiedniej rubryce formularza zeznania podatkowego wpiszesz nasz numer KRS:  0000 433 841  

 

Możesz też wypełnisz deklarację online 

 

 

DZIĘKUJEMY ! 

 

 

Z listu Tomasza - Simoes Filho, styczeń 2017

Dodano

W czerwcu 2013 r. rozpoczął swoją wyprawę rowerową z Portugalii do Chin, cała podróż trwała 3,5 miesiąca i przebiegała przez 12 państw. Przejechana odległość to 13 000 km w bardzo różnych warunkach. Po tytm doświadczeniu napisał książkę "Odważ się żyć" ... Odważył się, i w grudniu 2016 r. rozpoczął 14 miesięczny wolontariat w Domu Serca w Simoes Filho :) 

 

Tomasz w swoim pierwszym liście z misji pisze: "Domy Serca to wielka rodzina przy stole Chrystusa, do której się możesz przysiąść w każdej chwili i poczuć jak we własnym domu, możesz zobaczyć na ich twarzach uśmiech Boga. Wybór wyjazdu na misje wiązał się z podjęciem decyzji, którą później trzeba pielęgnować dzień w dzień. Nie jest to łatwe, tym bardziej tutaj, kiedy każdy dzień przynosi bardzo rożne historie, czasami trudne, czasami wesołe, jednak to tych pierwszych trzeba się bardziej obawiać i na nie się uodpornić. Tak wiem, nie da się tego zrobić tak naprawdę i niestety nie ma na to przepisu. Trzeba reagować szybko na zmieniającą się codzienność i zastane sytuacje, szukać pokoju i oddawać wszystko w modlitwie. Jesteśmy tutaj dla ludzi, a ich jest naprawdę dużo i każdy wymaga spędzenia z nim czasu. Kobieta, która przychodzi i płacze, dziecko, które nie ma ojca i potrzebuje żeby je przytulić… ktoś inny chciałby żeby go odwiedzić. Jest tak wiele do zrobienia, a tak mało potrafimy dać od siebie. 

 

Podam dwa przykłady, które miały miejsce, można powiedzieć, przed chwilą. Jeden to, kiedy matka trzynastoletniej dziewczyny wyjeżdża do innego miasta do swojego chłopaka i zostawia córkę samą w domu, nie mówiąc jej kiedy wraca, nie dając jej żadnego znaku, że wyjechała. Kolejna sytuacja, to spotkanie z mężczyzną, który prawdopodobnie sie wywrócił. Zastaliśmy go wracając z kościoła siedzącego ze swoimi kolegami, którzy jak gdyby nigdy nic spokojnie patrzyli przed siebie, kiedy ich kolega (z którym prawdopodobnie pili alkohol) miał rozwalone czoło na tyle, że krew spływała mu na całą klatkę piersiową, a twarz ledwo było widać. Miał również kilka większych zadrapań na całym ciele. Wzięliśmy go do naszego domu, opatrzyliśmy, daliśmy koszulkę, klapki oraz pomogliśmy dotrzeć do szpitala. Wszystko to działo się w pierwszy dzień Świąt. 

 

Łatwo jest to zostawić i opuścić to miejsce. Trudniej jest zrezygnować ze swojego prywatnego życia i oddać je innym. To jest właśnie konsekwencja podjętej decyzji, trwać w tym, co się wybrało. A zdarzeń, w których jesteśmy tu potrzebni jest wiele więcej".